 |
www.wolczyn.kapucyni.pl 16-21 VII 2007 XIII Spotkanie Młodych
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Pawełek
Dołączył: 10 Lip 2006
Posty: 61
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kościan
|
Wysłany: Sob 20:04, 22 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
No to czas no moje małe świadectwo wiary, wiem, że to będzie brzmiało, jakbym uważał się za... no nie wiem... Będziecie uważali, że to wyolbrzymiam, ale myślcie jak chcecie Ujmę to krótko zawrę sytuacje, które dają świadectwo mojej wiary:
Klasa szósta podstawówki, około połowy marca, włączam się do pierwszego zespołu. Po pierwszym występie, który był byo okej. Nadszedł czas Lednicy, długo rozmawiałem już wtedy z moją katechetką o tym i powoli tracilem kolegów, przyjaciół... I tak zaczął się cierpienia czas wróciłem po Lednicy chory, przez tydzień mnie nie było w szkole, jak juz przyszedłem w koszulce Lednicy i w branzoletce już zaczęli mnie wytykać palcami, naszczęście zbliżały się wakacje, trochę pocierpiałem a potem juz z górki... później pocżatek pierwszej gimazjum, już cała szkoła wiedziała , że chodzę do kościoła bez przymusu, spowiadam się, staram się nie klnąć itp itd... Koledzy próbowali mnie przekonać żebym szedł z nimi na "melanż do lasku" (tzn. papierosy, alkochol itd.), nie chciałem, i już kolejne ciosy, wyśmiewanie itd, często wpadałem w doły, ale od czego ma się przyjaciół (a dokładniej koleżankę ze scholi Lednickiej i panią od matematyki), chyba od tego, żeby wyciągać mnie z tych dołów. no i wtedy kolejne problemy. Zbliżają się rekolokcje 2006 nowy zespół rekolekcyjny, z klasy chyba rozmawiam z 2 osobami na 26, bo reszta mnie nie lubi z powodu religijności. Oni uważają, że ze mną nie warto się kolegować, jak są mili tzn, że chcą, żebym im w czymś pomógł, tak to dosłownie jak szmatę mnie traktują (przepraszam za wyrażenie, ale tak się czuję).
Jak nabiorę więcej odwagi to dokończę tą historię, mogę wam podać parę cytatów, które mnie umacniają:
"Wszystko mogę w TYM, który mnie umacnia"
"PAN mnie strzeże, czuwa nade mną BÓG - ON jest moim cieniem"
"Podnieś mnie JEZU i prowadź do OJCA"
"Nie boj się wypłyń na głębię, jest przy Tobie CHRYSTUS"
"Wiedzie mnie po ścieżkach właściwych, przez wzgląd na SWOJĄ chwałę chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo TY jesteś ze mną"
"TWOJA Droga PANIE mój wzywa i zaprasza, choć za oknem ciemno jest słyszę TWE wolanie"
"ON jest naszą Drogą, ON jest naszą Prawdą, ON jest naszymn Życiem MIŁUJĄCY BÓJ"
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
asinek
Dołączył: 26 Sty 2006
Posty: 1378
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Łódź
|
Wysłany: Sob 20:40, 22 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Jak można Ciebie nie lubić
A tak na poważnie, to dzięki za świadectwo... Ja też coś poźniej dopiszę do mojego, bo zrobiłam chyba krok wprzód w mojej wierze. Nie, inaczej to napiszę - postanowiłam zrobić krok wprzód w mojej wierze, a coz tego wyjdzie, okaże się za jakiś czas. Mam nadzieję, że mi starczy odwagi...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Sob 20:47, 22 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Tia... odwieczny problem "odszczepieńca". Coz... nie powiedziales wszystkiego. Ale wedlog mnie rola jaka spelniasz w tym malym spoleczenstwie jakie stanowi Twoja klasa to male frajerstwo jakby. Jezeli zaczynaja byc mili wylacznie w chwili zapotrzebowania na Twoje umiejetrnosci na co Ty w koncu sie godzisz... nie tak winno to wygladac.Postawa radykalnosci powinna wygladac z duma, powaga, mala osobista chwala.
Spuszczanie glowy przy przykrych slowach i gestach... Oni zyja w przeswiadczeniu ze okazywanie religijnosci to powod do zwyklego wstydu i zazenowania, ale jest faktem ze jezeli umiejetnie sie to okazuje nabiera sie wowczas szacunku. Postawa bierna (nie wiem jak jest naprawde, chertnie poznam Twoja sytuacje glebiej) daje im zwykly pretekst by "malutkiego" zdrepnac jeszcze troche.
Rad jestem slyszec iz masz zaufanych ludzi do ktorych zglaszasz sie bez strachu.
Nie pisze wiecej by nie zapeszac...
pozdro w wierze i mocy ktora z pewnoscia nabrales w ciagu tych pieciu dni
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
nitka nie zalogowana
Gość
|
Wysłany: Sob 21:06, 22 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
ten wolczyn wiele zmienil w moim zyciu...ale o tym napisze jutro:) wkoncu zdobylam sie na swiadectwo
jutro bedzie
Asinek dzieki za wszysko do zobaczenia na Spoleto
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Pawełek
Dołączył: 10 Lip 2006
Posty: 61
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kościan
|
Wysłany: Nie 9:32, 23 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
wielkie dzieki Gosciu, ze uwazasz mnie za frejera, bardzo mi ty,m pomagasz.
czy ja powiedziałem, że jak są mili i cos chcą to pomagam? Nie powiedziałem, bo rzadko tak jest.
Twoja postawa mnie dobiła, jest mi przykro z tego że tak mnie traktują, cierpię i smucę się, ale te cierpienia powierzam od niedawna Bogu za pewne osoby. Prawie z niczym się nie zgadzam z tego co napisałeś.
Pozdrawiam wszystkich umocniony wiarą! (lecz smutny po tym co przeczytałem)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
123456789
Dołączył: 17 Lut 2006
Posty: 591
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Nie 10:04, 23 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Jeśliby nawet na codzień Cię wyśmiewali, to Chrystus mówi "kochajcie Waszych nieprzyjaciól i módlcie się za tych, co was prześladują i czyńcie dobrze tym, co Was nienawidzą". Odwagi w dawaniu świadectwa!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
nitka_rysik
Administrator
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Ostrzeszów
|
Wysłany: Pon 18:53, 24 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
No dobra czas na mnie...to jest trudniejsze niz myslalam ...ale coz postanowilam na wolczynie ze napisze i zrobie to.....
o dziecinstwie pisac nie bede bo wlasciwie nie ma o czym....zaczne od 2 klasy sredniej...wazny to dla mnie termin...wtedy to dzieki kolezanca, ktora zaciagnela mnie sila trafilam na 1 spotkanie Odnowy w Duchy Sw. bylam w szoku...ten kto zna choc troche odnowe wie o czym mowie....spiewanie w jezykach, modlitwa spontaniczna to bylo cos niesamowitego, a zarazem troche przerazajacego ... ale zaczelam chodzic ( tak na marginesie moje pierwsze spotkanie bylo jednym z ostatnich tej kolezanki) bylo super nie powiem ze nie...wciagnelam sie bardzo...2 razy w tygodniu spotkania...rozwazania Pisma Sw. , ewangelizacje, organizowanie czuwan, Mszy Sw z modlitwa o uzdrowienie.
bylo pieknie...az do czasu kiedy dowiedzialam sie ze moj tata jest chory na raka..to bylo w 4 klasie sredniej...wtedy wszystko sie zmienilo...poczatkowo modlilismy sie wspolnotowo o jego zdrowie...ale to nic nie daalo...bylo coraz gorzej.
mimo tego zdalam mature i poszlam na studia....
bylo mi ciezko...kazdy powrot do domu...patrzenie na cierpienie....
pod koniec 2004 roku wyjechalam do anglii ...jedna z gorszych decyzji w moim zyciu...stracilam ostanie 6 miesiecy zycia taty
w lutym ubieglego roku przyjechalam na urlop...tata bardzo chcial zebym przyjechala...mowil ze chcialby mnie jeszcze zobaczyc....zobaczyl...ale to byl ostatni miesiac jego zycia... 3 dni przed moim planowanym powrotem z urlopu taka umarl na moich rekach...bylam sama w domu z miom bratem....nie chcialam zeby umieral...prosilam zaklinalam Boga zeby go nie zabieral...nie wysluchal...przynajmniej wtedy tak myslalam...teraz patrze na to inaczej.
bylam zla wlasciwie wsciekla na Boga...bardzo dlugo to trwalo...wlasciwie az do ubieglego czwartku....do nabozenswa pojednania.ale o tym pozniej...do tego musialam jezcze jechac do mamy i o wszystkim jej powiedziec...ciezko bylo....
tydzien po pogrzebie wroclam do anglii...nie powiem mialam dola i t wielkiego...chcialam to jakos zagluszyc, zapomniec o tym co sie wydarzylo....wpadalam w takie a nie inne towarzystwo...zaely sie uzywki....rozne...
pozniej przyjechalam na wakacje do polski..pojechalam na wolczyn...myslalam ze w jakis sposob moje zycie sie ulozy...bylo dobrze ale tylko przez chwile...potem wolczyn sie skonczyl i ja sie w jakis sposob skonczylam...
wyrzeklam sie Boga...wiary...kosciola...przestalam sie modlic, chodzic do kosciola...wyrzeklam sie wszystkiego co miala z Bogiem jakikolwiek zwiazek.
tak bylo do maja tego roku...a wlasciwie zaczelam troche o tym wszystkim myslec juz w marcu kiedy trafilam na to forum...moze to dziwne ale naprawde mi pomogliscie...mimo ze wirtualnie...w maju wrocilam na stale do polski....i czekalam na wolczyn...nadal mialam problem z Bogiem ale zaczynalam czauc pragnienei powrotu do niego...i nadszedl wolczyn...
i wszystko sie zmienilo ...
najpierw rozmowa....Asiu dzieki ty wiesz zreszta:)
potem spowiedz....kolejny raz u tego samego Brata...ale dobrze bo wiele mi dala
i potem nadszedl czwartkowy wieczor...piekny i uzdrawiajacy....doslownie...
Bog dal mi te laske uzdrowienia mojego serca, zabral wszystkie zale , smutki, rozterki...poczulam Milosc poczulam dzialanie Ducha Sw....poczulam sie szczesliwa...
teraz juz nie mam zalu do Boga o smierc mojego taty...jestem mu wdzieczna ze moglam z nim byc do konca, ze nie musial umierac z samotnosci...
teraz mam zamiar zmieniac kazdy aspekt swojego zycia...mam nadzieje ze mi sie uda...
prosze was o modlitwe...
troche to dlugie wyszlo ale inaczej nie umialam...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
123456789
Dołączył: 17 Lut 2006
Posty: 591
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 19:26, 24 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Dzięki! Po raz kolejny trzeba by powiedizeć "tych, których kocham - doświadczam!" Więc: Pan Bóg Cie kocha!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
nitka_rysik
Administrator
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Ostrzeszów
|
Wysłany: Pon 20:02, 24 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
teraz juz wiem i jestem mu za to wdzieczna
dzieki Mamrysiu
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
123456789
Dołączył: 17 Lut 2006
Posty: 591
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 20:23, 24 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
możesz mi mówić marysia:)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Łucja
Dołączył: 23 Lip 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto 9:10, 25 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Nitko dziękuję za piękne świadectwo... Pawełku myślę, że Twoje doświadczenia z ludźmi ze szkoły to twoja droga do świętości. Ja nie mam takich doświadczeń, bo chodzę do szkoły muzycznej, a tam jest dużo oryginalnych ludzi i po prostu się ich akceptuje. Dlatego to, że ja staram się nie przeklinać i nie mówić źle o innych, chodze do kościoła i do spowiedzi jest u mnie w klasie przyjmowane z uśmiechem... Dziękuję Bogu za moją ukochaną szkołę i za moją wspaniałą rodzinę. To dzięki moim rodzicom wierzę i kocham Boga... Jeszcze nigdy nie miałam żadnego poważniejszego kryzysu wiary. I za to dziękuję Panu... Mam nadzieję, że jeśli nadejdzie ten trudny moment, to mój powrót do Boga jeszcze bardziej mnie do Niego zbliży.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
aggelos
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 320
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto 9:20, 25 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
I tak na prawdę po to są kryzysy, by jeszcze bardziej umacniały w wierze, przyblizały do Boga. Niby paradoks, a jednak... pozytywne rozwiazanie kryzysu to rozwój do przodu, bo to, ze każdego spotyka kryzys (nie tylko wiary) to oczywiste, ale rozwiazanie kryzysu zależy tylko od człowieka. Ja nie dawno miałam cieżki czas i wiecie jak Pan działa? Kiedy było mi najtrudniej na mszy była Ewangelia o winnym krzewie i latoroślach i kazanie ojca, który powiedział, ze są ziarna, które wydają owoc, a mimo to obumierają, bo wtedy wydadzą owoc jeszcze obfitszy i tak jest z nami w czasie kryzysów. Mimo ze jesteśmy religijni, wierzacy, blisko Boga, to spotykaja nas zachwiania wiary, by nasza wiara była jeszcze mocniejsza. Czułam jakby to Jezus bezpośrednio do mnie mówił...na pewno tak było. Jakże umocniona wyszłam po tej mszy, a w sercu zapanował pokój...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Łucja
Dołączył: 23 Lip 2006
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto 9:22, 25 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Tak... to jest niesamowite. Już parę razy zdarzyło mi się, że przez Słowo Boże Pan Bóg do mnie przemówił. I te słowa wydawały się stworzone jakby specjalnie do mojej sytuacji w życiu.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Pawełek
Dołączył: 10 Lip 2006
Posty: 61
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Kościan
|
Wysłany: Wto 12:47, 25 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
zgadzam soię Aggelos
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Aaleczka
Dołączył: 03 Lut 2006
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Wołczyn
|
Wysłany: Wto 14:40, 25 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Prawdę mówiąc jak człowiek się bardzo wysili i pomodli o oświecenie do Ducha Świętego, to w każdym fragmencie może znaleść coś dla siebie ( mi się nie zawsze udaje, bo to wymaga wielkiego wyciszenia, ale próbuję)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|